Nasłuchujesz kroków, sprawdzasz telefon i próbujesz rozpoznać po głosie, w jakim stanie jest bliska osoba. Zwracasz uwagę na każdy szczegół, bo nauczyłeś się, że nawet pozorny spokój może w każdej chwili przerodzić się w kryzys. Twoje ciało pozostaje napięte, nawet wtedy, gdy nic się nie dzieje — jakby cały czas czekało na kolejny trudny moment.
To nie jest przewrażliwienie, przesada ani słabość. Twoja czujność ma sens — przez długi czas pomagała Ci przewidywać zagrożenie, chronić siebie i innych oraz jakoś radzić sobie z niepewnością. Kiedy żyjesz w takim napięciu wystarczająco długo, odpoczynek może stać się trudniejszy niż ciągłe sprawdzanie, czy wszystko jest w porządku.
Nie musisz się za to obwiniać. Możesz powoli uczyć się, że Twoje bezpieczeństwo i spokój również są ważne.
Zmiana zaczyna się wtedy, gdy obok pytania: „Co znowu się wydarzy?”, pojawia się także pytanie: „Czego potrzebuję, aby poczuć się bezpiecznie?”← Wróć do wszystkich sygnałów
